Idealny moment nie nastanie nigdy.
Dokładnie rok temu o tej samej porze postanowiłam, że wrócę do blogowania. Zaczęłam mniej więcej tak:
4 lata zajął mi powrót do blogowania. 4 lata dojrzewała we mnie myśl... Przez 4 lata narastała we mnie chęć powrotu tutaj, aż w końcu coś pękło. Niby nic trudnego zalogować się i zamiast zapisywać swoje myśli w kalendarzu, przelać je tutaj.
I co było później? Nic. Minął kolejny rok planowania w głowie wpisów a 365 dni okazało się niewystarczające na podjęcie działania. Wciąż było coś ważniejszego do zrobienia i ciągle odwlekałam decyzję o pisaniu na później. A przecież wydawałoby się, że to nic trudnego - wystarczyło otworzyć laptopa, wpisać adres bloga i nawet nie wpisywałam hasła, gdyż ku mojemu zaskoczeniu, wciąż byłam zalogowana. Nie musiałam wstawać z łóżka, ubierać się, wychodzić na zewnątrz, jechać kilka kilometrów. Wszystko czego potrzebowałam było w zasięgu ręki a mimo to sprawiało mi to ogromną trudność.
Niepokojące jest jak bardzo potrafimy spychać nasze marzenia na samo dno. W obawie przed porażką, krytyką czy brakiem entuzjazmu innych. Gdy miałam dni, że byłam zmotywowana do pisania, zaraz pojawiały się wątpliwości, że przecież jest wysyp blogerów i przegapiłam swoją szansę kilka lat temu, gdy mój blog w całkiem szybkim tempie zyskał sporo czytelników, za to ja w obawie przed hejtem, uciekłam z niego, że nic już nowego nie wymyślę i każda treść będzie odtwórcza, że zamiast wziąć się za prawdziwe życie, chcę tracić czas na jakieś blogowanie a i tak nikt poza przyjaciółką nie będzie mnie czytał.
Wymówek (część zgodnych z prawdą) było mnóstwo ale nasz mózg tak już jest skonstruowany, że każde wyjście ze strefy komfortu sprawia ogromne trudności. Łatwiej jest marzyć o naszym celu niż rozczarować się przekonując, że spełnianie marzeń okupione jest ciężką i systematyczną pracą.
Przychodzi jednak moment, kiedy to pragnienie w nas narasta. Możemy odpychać nasze pragnienia, jednak jeśli czegoś bardzo, bardzo chcemy - końcu to wróci. Wróci i uderzy z podwojoną siłą. Wtedy już nie będzie liczyło się nic poza Tobą i Twoim celem. I tego Wam życzę w 2018 roku!


Komentarze
Prześlij komentarz