Słoik dobrych chwil (WYZWANIE)
Wcześniejszy wpis poświęcony był narzekaniu. Sama mam z tym problemy, więc postanowiłam podjąć się pewnego wyzwania. Widziałam już kiedyś na paru blogach takie projekty, więc to nic nowego ale myślę, że warto się go podjąć:)
Zasady są proste:
1 miesiąc. Parę minut dziennie. 31 chwil za które możemy być wdzięczni :)
Potrzebne są:
-słoik
-karteczki,
-chwila spokoju, by zastanowić się co dobrego nam się przydarzyło,
GOTOWE?
To wkładamy do słoika:
Za miesiąc - 15 maja - otwieramy nasz słoik, czytamy z uśmiechem ile mamy powodów do bycia wdzięcznymi:)




Przyjmuję wyzwanie ;)
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo się cieszę:) Życzę wytrwałości i samych szczęśliwych chwil:)
Usuńpiękny pomysł :)
OdpowiedzUsuńJa podjęłam się podobnego wyzwania już w lutym i na dłuższy okres czasu, bo aż na cały rok, ale radzę sobie naprawdę dobrze! :)
OdpowiedzUsuńOj, to dopiero będzie frajda otworzyc słoik i przeczytac wszystko po roku:) Też chciałam na rok ale bałam się, że nie wytrzymam tak długo:P
UsuńŚwietny pomysł!
OdpowiedzUsuńRewelacja! Podzielę się swoim doświadczeniem :)
OdpowiedzUsuńJa stosuję coś podobnego w swoim związku :D A mianowicie - jeżeli w danym momencie jest fajnie - mówię o tym.
Na początku było to strasznie dziwne i nienaturalne, bo nigdy tego nie robiłam. Ale teraz doszłam w tym do perfekcji, nawet luby zaczął mówić kiedy mu fajnie.
PO początkowych niedoróbkach, komunikaty brzmią tak (sytuacje autentyczne, i jak widzicie - totalnie prozaiczne, staram się naśladować tym pismem mowę):
- Ale ja lubię tak usiąść z Tobą wieczorem i zjeść te pyszne kanapki!
- Ale fajnie tak sobie oglądać teraz ten serial, strasznie go lubię.
- Ojaaa, kupiłaś mi sezamkiii
- itd, etc.
- Mm, ale jestem szczęśliwa jak tak mogę się do Ciebie przytulić....
Polecam wszystkim :)
Zaczęłam to stosować, gdy w kłótniach, mój TŻ mówił, że ciągle się kłócimy (tymczasem wiedziałam że była to kłótnia może jedna na dwa tygodnie a reszta dni była super) albo że coraz częściej się kłócimy. Wymyśliłam więc teorię mówiącą o tym że NAZYWANIE złych chwil sprawia, że stają się większe i wydają się częstsze (bo w końcu DOBRE chwile nie są tak podkreślane jak złe). No i zaczęłam nazywać te szcześliwe chwile dobrymi, fajnymi, mówić o tym, że jestem teraz szczęśliwa (np. podczas picia herbaty, gdy niczego mi naprawdę nie brakowało). I argument o częstotliwości kłótni zniknął, bo one na skali tych dobrych NAZYWANYCH momentów faktycznie zdarzały się rzadziej.
Nigdy nigdzie o tym nie pisałam. Ale u nas zadziałało i bardzo fajnie wpłynęło też na takie ogólne poczucie szczęścia moje :) Bo te CHWILE które są fajne, często zostają zauważone :)
Przyznam szczerze, że na początku jak zobaczyłam taki obszerny komentarz to się wystraszyłam, że mnie ktoś tu zjechał, że głupoty piszę itd:D
UsuńBardzo, Bardzo Ci dziękuję za ten komentarz i że podzieliłaś się swoimi obserwacjami!:)) No proszę, tych najlepszych porad wobec swojej drugiej połówki wcale nie znajdzie się w poradnikach tylko od innych kobiet:) Cieszę się, że wpadłaś na taki pomysł, bo sama zauważyłam też po swoim związku, że faktycznie te gorsze chwilę są silniejsze a te dobre pozostają niezauważone. Wezmę przykład z Ciebie i również zastosuję to wobec mojego G. :))
Życzę Wam duuuużo, duuuużo dobrych chwil!:)
Ps. Byłoby mi miło, gdybyś jeszcze kiedyś tutaj wpadła:)
Uzbierają nam się drobiazgi, które razem dadzą ogrom szczęścia i miejmy nadzieję utwierdzą nas w przekonaniu, że w gruncie rzeczy jesteśmy szczęśliwi:)
OdpowiedzUsuńŁadnie to podsumowałaś:)
Usuń